FotoExploracje  Lębork dokumentacja fotograficzna opuszczonych miejsc i cmentarzy

Ulinia/Sasino/Sokołówka - wyprawa rozpoznawcza (kwiecień-maj 2014)

Pod koniec kwietnia i w początkowych dniach maja z racji sprzyjającej wiosennej aury, postanowiliśmy z brygadą FotoExploracji Lębork  wybrać się na krótką wyprawę po trasie Ulinia-Sasino-Sokołówka. Stare niemieckie mapy wskazały nam tereny, które mogłyby być dla nas interesujące. Były to nie tylko pozostałości budynków.. w planie mieliśmy również spacer plażą...
Z wydrukowaną mapą w ręku wjechaliśmy wpierw do Ulinii i ruszyliśmy starą brukowaną drogą, po obu stronach której znajdowały się niegdyś zabudowania.
Pierwsza wskazówka, że jesteśmy na dobrej drodze – duże stare drzewo oraz stosy starych cegieł przy drodze. Zaparkowaliśmy auto i już pieszo postanowiliśmy penetrować teren. Im bardziej brnęliśmy w głąb lasu, tym naszym oczom ukazywały się większe ilości cegieł, które ewidentnie wskazywały na pozostałości jakiego budynku lub budynków. Jednak dało się też zauważyć rozkopane (i nie zasypane!) doły. Ktoś nas wyprzedził. Nie zniechęciło nas to jednak i wykrywka poszła w ruch. Teren okazał się bardzo trudny z uwagi na ceglane elementy. W sumie w nasze ręce wpadł jedynie pordzewiały stojak pod palnik. Gdzieniegdzie porozrzucane były
potłuczone fragmenty porcelany. Teren ciekawy i jak najbardziej do obadania, ale na kilka szpadli...
Następnie udaliśmy się w kierunku wsi Dymnica, aby ten obszar obadać na podstawie map. Niestety, nie znaleźliśmy tego, czego szukaliśmy, a jak na złość żadnych ludzi, aby się chociaż zapytać. I ten teren jeszcze odwiedzimy.
Później udaliśmy się w okolice Sasina. Niecałe 4 km od miejscowości w lesie znajdują się również zaraz przy drodze stare fundamenty jakiś zabudowań, których jednak na mapie nie ma. Nie znamy przeznaczenia tych obiektów, ale ewidentnie widać, że był to kompleks zabudowań: kilka par
schodów, jakiś niewielki basenik w formie kwadratu, wiele dużych dołów, które mogły być pozostałościami piwnic. No i oczywiście – co już niemalże normalne w takich poszukiwaniach – na całym tym obszarze porozrzucane cegły. Tu trzeba by uderzyć do Sasina i porozmawiać ze starszymi mieszkańcami. Może któryś z nich pamiętałby, co tam się znajdowało...
Ogólnie przywitała nas kupa gruzu i żelastwa. Nic konkretnego...
Kolejne dni również upłynęły nam na eksploracjach. Zawitaliśmy m.in. na sasińską plażę oraz na tereny Sokołówki. Plaża okazała się wyjątkowo czysta, ale miło było pooddychać jodem. Na Sokołówce zaś nie spędziliśmy wiele czasu i można by rzecz – wpadliśmy tam przelotem. Złomu człowiek
nazbierał i tyle...Pewnie jeszcze tam zawitamy, aby poeksplorować znajdujące się tam fundamenty i ziemianki po jakimś dużym kompleksie gospodarczym. Wielu uważa, że są to pozostałości budynków jeszcze sprzed wojny. Za czasów niemieckich obiekt ten był oznaczony nazwą Falkenhof, co znaczy ''Sokoli Dwór''. Może faktycznie przed wojną znajdowało się tam jakieś duże gospodarstwo lub nawet kompleks pałacowy, a potem wojsko przejęło te tereny?
Warto tam jeszcze poczłapać..

EDIT (31.05.2014r.)
Dziś usłyszeliśmy od mieszkańców Sasina, iż opisane i sfotografowane niezidentyfikowane fundamenty w okolicach wsi to ''pozostałości po wyrzutniach rakiet.''
Wydaje się to jednak mało prawdopodobne, gdyż jak stwierdził pan J. Gburczyk, z którym kontaktowaliśmy się w tej sprawie:

''Po II wojnie światowej powstało wiele sensacyjnych legend, dotyczących różnych tajnych, super tajnych i ekstra ordynaryjnie tajnych projektów militarnych III Rzeszy. [...]
[...] Teren Pomorza był wykorzystywany przez wiele firm zbrojeniowych do testów ich produktów, a zwłaszcza rakiet. Dlatego nie jest wykluczone, że w Sasinie "coś" testowano, jednakże nie była to broń V. Poza tym nigdzie nie natrafiłem na żadną wzmiankę o wyjątkowej przeszłości tych okolic. Gdyby rzeczywiście tam istniała stacja doświadczalna, to musiała być niewielka.''

Nie można też wykluczyć, że były to również jakieś koszary. Z pewnością obszar ten miał pochodzenie militarne. Co ciekawe, niemalże vis-à-vis tych pozostałości, po drugiej stronie drogi znajdują się ruiny bunkra, który odwiedziliśmy w zeszłym roku. Zdjęcia TUTAJ.

EDIT 2 (1.07.2014r.)
Dziś otrzymaliśmy kolejną informację na temat tajemniczych fundamentów w okolicy Sasina. Jak poinformował nas pan M. Drzewowski - mieszkaniec Sasina - od lat opisujący historię Gminy Choczewo:

''Owe ruiny to... fragmenty 41.Schwere Flugmelde-Leit Kompanie, Stellung "Leopard", czyli... ciężkiej kompanii nasłuchowo-prowadzacej, wyposażonej w radary (Funkmessgerät) w ramach "Luftnachrichten-Regiment 221", utworzonego w Berlin-Dahlem 02.09.1944, którą dowodził pułkownik Richard PREUSS (ur. 1896) Kompania ta wchodziła w skład "V.Abteilung", utworzonego 02.09.1944 w Henkenhagen kolo Kołobrzegu i stacjonowała w Uhlingen (Ulinii) i w Bergenzin (Bargędzino) na północ od Lęborka, na kodowej pozycji o nazwie "Leopard". Podlegało (kontrolowała) jej Flugwachkommando (Fluko) Stolp. Była to stacja
radarowa I kategorii, w skład której wchodziły prawdopodobnie 4 radary: dwa typu Wuerzburg-Riese, jeden typu Freya-LZ (w Ulinii) oraz jeden radar dalekiego zasięgu Wassermann M-IV (w Bargędzinie). Dowódcą stacji radarowej w Ulinii/Bargędzinie był major Friedrich HENFLING (ur. 1892). Tuż przed wkroczeniem Rosjan, ok. 10 marca 1945 roku, zabudowania stacji radarowej "LEOPARD" zostały wysadzone w powietrze! Pozostałości, które po dziś dzień znajdują się w Ulinii i Bargędzinie są niczym innym jak fragmentami betonowych podstaw wspomnianych wyżej radarów, masztów antenowych, basenów przeciwpożarowych czy też innej istniejącejw tamtym okresie czasu infrastruktury.''